Życie na prochach bywa nudne, ale konieczne

Rano poprószył śnieg, choć i to określenie jest nadużyciem, bo spadło parę płateczków, które i tak już dawno zniknęły. Więcej tabletek połykam, niż tego śniegu napadało, a prognozy nie zapowiadają, że będzie lepiej, tu i tam. Dodatkowo doszły mi piguły przeciwbólowe, bez nich skręcam się na łóżku i jestem wyłączony z życia. A tu idą święta, tydzień do Wigilii, wszystkie plany wzięły w łeb, pozostał plan minimum. Aby do świąt.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>