Miesięczne archiwum: Lipiec 2017

Lipiec się kończy, upał nie

Trzydzieści już mamy, szkoda, że nie lat, tylko stopni w cieniu, a w samochodzie dwa razy tyle, albo i więcej. Poniedziałkowe zakupy coraz droższe, znów wiele rzeczy poszło w górę, tak sobie po cichutku. Władza zakupów nie robi, chyba w monopolowym, jak nasz błyskotliwy poseł, który bał się potem wyjść do ludzi. Za młodu kradł na piwo, żeby potem zamienić je na naboje, partyzantkę chciał zakładać, podobno. Równego steku bzdur dawno nie słyszałem, ale na władzę nie poradzę.

W lesie grzyby bywają, ale trzeba uważać

Niech pan uważa, wykrzyczał rowerzysta pędzący na złamanie karku po leśnej ścieżce, to wy macie uważać, odkrzyknąłem. Coraz więcej takich ludzi dewastuje leśne ścieżki, pomagają im motocykliści, którzy dodatkowo płoszą zwierzynę rykiem silników. Powinno się wyznaczyć ścieżki, albo zacząć karać za niszczenie ściółki leśnej, bo las łatwo zniszczyć, odtworzyć trudniej. Grzyby bywają tu i tam, ale raczej pojedynczo, sucho się zrobiło, noce są chłodne, więc nie ma wysypu. Znalazłem dziś jednego prawdziwka, za to takiego kolosa, dwa kozaki i garstkę kurek. Może za tydzień będzie lepiej.

Wracają upały, będzie się działo

Wracają ponad trzydziestostopniowe upały, w słońcu oznacza to ponad pięćdziesiąt, to wystarczająco dużo, żeby mieć kłopoty na skutek przegrzania. Dzisiaj zaczyna się tydzień, który trwa dziesięć dni, święto folkloru pełne tańca i relaksu. Będzie się działo, szczypty dobrego humoru doda piwo i piorunująca miejscowa mieszanka na miodzie, a upał przyspieszy ich działanie. Niestety, czasami kończy się to wybrykami i wrzaskiem nie mającym nic wspólnego z pomaganiem śpiewem zespołom. Może tym razem będzie inaczej, zobaczymy.

Chłodne noce i ciepłe dnie na przemian z deszczem

W nocy temperatura około piętnastu stopni, w dzień różnie, raz poleje, innym razem praży niemiłosiernie słońce. Średnia jest dobra, ale ze średnimi bywa różnie, można to zauważyć na podstawie wynagrodzeń. Ważne, że da się jakoś żyć, człowiek nie jest skazany na usmażenie żywcem na słońcu, albo uduszenie w domu. W lesie też zaczęło się robić gorąco, teraz po deszczach powinny pokazać się grzyby, te lepszego sortu. Jak będą, to wezmę koszyk i wyzbieram wszystkie, mam nadzieję, że mi nie zaszkodzą. Może część uduszę, a część potnę na suszenie.

Ochłodzenie na miarę naszych potrzeb

Tylko dwadzieścia trzy stopnie, rano piętnaście, a także zbierające się chmury zapowiadają ludzki klimat, taki na miarę naszych potrzeb i możliwości. Po pięćdziesięciu kilku w słońcu jeszcze nie tak dawno nareszcie zaczyna w mieszkaniu być w miarę znośnie, a na dworze całkiem przyjemnie. Politycy na urlopach, jest trochę ciszej, ale to przywarowane brytany gotowe rzucić się do gardeł, a lepiej do koryta, choć coraz mniejsze. Jak pojadę w góry, to przez te pare godzin nie muszę słuchać gaworzenia młokosów na stanowiskach, którzy niewiele wiedzą, za to dużo mówią. Mam nadzieję na normalność, ciągle jeszcze mam.

Coś się posypało, pewnie winny upał

Odleciał kawałek gzymsu z tej naszej zabytkowej kamieniczki, po raz kolejny ktoś miał szczęście, bo go nie trafił. Dom zabytkowy, mają robić remont elewacji, ale czekają chyba na to kiedy będzie można ją w kawałkach przenieść do warsztatu. Dużo nie brakuje, co raz odpada kawałek tynku, gzymsu, zabytkowej cegły, a remont polega na zbijaniu okolicznych pęknięć. Zapewne upały ostatnie na zmianę z obfitymi ulewami skruszyły zabytkową budowlę. Czekam kiedy młotek po kolejnym uderzeniu wyląduje w moim mieszkaniu, bo mury coraz cieńsze. Byłem u zarządcy zgłosić, co się dzieje, to mam.

Rozpadało się, ochłodziło, ale w domu nadal gorąco

Pada deszczyk i pada, nie ma ochoty przestać, temperatura około szesnastu stopni pozwala oddychać, ale w domu gorąco. Nagrzane mury oddają ciepło do wewnątrz, co w nocy przeszkadza najmocniej, spać się nie da. Na rogu budynku popękał tynk, kawał gzymsu odpadł i dobrze, że nikogo nie było, bo nieszczęście gotowe. Po wymianie okien w naszym mieszkaniu pozostały na zewnątrz dziury pod parapetami. Podobno miała być robiona elewacja, klatka schodowa też miała zostać odmalowana i nic się nie dzieje. Budynek zabytkowy, ale zaniedbany.

Słońce świeci, temperatura rośnie

Gwałtowne burze niczego nie zmieniają zarówno w przyrodzie, jak i w polityce, tu chyba nie nastąpi szybko zmiana pogody. W naturze może prędzej, zawsze można zresztą zmienić ubranie, ale w polityce sam strój o niczym nie świadczy, a w kraju wrze. Najgorzej, jak z chama pan się zrobi, powstaje bydle nie do opisania, do oglądanie też nie. Słoma z butów wyłazi, a obraża to ludzi i wychwala swoją wyższość, intelekt, kulturę, pochodzenie, zresztą wątpliwe. Zamiast tego wszystkiego trochę człowieczeństwa, proszę.

Las, grzyby, świerki i szyszki

Wczoraj wieczorem solidnie zagrzmiało i deszcz padał we wszystkich kierunkach, ale nie zmieniło to temperatury powietrza. Nadal jest gorąco, choć już nie tak, jak parę dni temu, trudno oddychać, a kleista wilgoć wisi w powietrzu. Nawet w lesie duchota jakaś, a resztki deszczu wiszą na gałęziach świerków, wróciłem mokry od deszczu i potu. Plusem jest to, że grzyby się nareszcie pokazały, nawet znalazłem pierwsze w tym roku prawdziwki. Zieleń rozwija się w szybkim tempie, można napatrzeć się i odpocząć od głupot codziennych serwowanych na wszystkich antenach. Człowiek zerwie grzybka, nawdycha się lasu, kopnie szyszkę i jest fajnie.

Ciepełko nie odpuszcza pomimo deszczu

Nadal gorąco, w nocy dodatkowo alarm w żabim grajdołku się włączał od drugiej w nocy, a wracający z imprez dopełnili dzieła, wstałem wściekły. W samochodzie wcale nie jest wesoło, tam można zejść bez pomocy lekarza i to w czasie jazdy. Chyba kupię sobie dodatkową lodówkę zasilaną z akumulatora, albo garaż chłodnię, bo w słońcu parkować to udręka. To teraz aby do zimy.