Plany, plany, plany…

Chcesz rozśmieszyć Pana Boga, opowiedz mu o swoich planach, powiedział ktoś mądrzejszy ode mnie i miał świętą rację. Planowałem po wczorajszej pięknej pogodzie wypad w góry, do lasu i na grzyby miałem też nadzieję. Od rana pada deszcz i jest wyjątkowo paskudnie, pochmurno, zimno przenikliwie i ogólnie smutno. Plan B zakładał wypad na miejskie targowisko szumnie zwane giełdą i tam właśnie wylądowałem. Kupiłem ostrza do golenia, których szukam od paru tygodni i nie chcę kupować w hipermarkecie, bo ich cena przyprawia mnie o drgawki. Jak zwykle przy takich okazjach kupiłem jeszcze owoce i wirującego mopa, o którego molestowało mnie ślubne od dłuższego czasu. Trochę byłem zaspany dałem się nabrać słowackiemu handlarzowi, który mi wcisnął zapasowy wkład. W środku nocy ktoś zadzwonił do drzwi, ale poszedł sobie, chyba pomylił przycisk światła z dzwonkiem. Nie mogłem potem długo zasnąć, dopiero nad ranem mnie zmogło, pospałem do siódmej, ale i tak z lasu były nici. Co się odwlecze, to nie uciecze.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>